wtorek, 22 listopada 2016

Pomagajcie z Kętrzyniakiem!

Wystarczy, że do 31 grudnia włożycie do sklepowego koszyka swój ulubiony majonez w słoiku oznaczonym specjalną etykietą. Część pieniędzy ze sprzedaży przeznaczamy na wsparcie leczenia chorych maluchów!

Witajcie Kochani! Nic nie daje takiej satysfakcji jak możliwość dzielenia się z innymi tym, co mamy najlepszego! Szczególnie gdy jest to proste jak bułka z masłem (albo kanapeczka z majonezem ;)).

Wierzę, że myślicie podobnie i dlatego zachęcam Was do udziału w akcji „Smaczne pomaganie”. Na czym polega?

Do 31 grudnia znajdziecie mnie w sklepach w wyjątkowej limitowanej serii. Poznacie to po mojej etykiecie, specjalnie zaprojektowanej na tę okazję. Jej ozdobą jest logo Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. Zastanawiacie się dlaczego?



Już wyjaśniam. Część dochodu ze sprzedaży każdego mojego takiego słoika o pojemności 460 g, będzie przekazane na konto organizacji. Tym samym wesprzecie maluchy. Pieniądze są przeznaczone na badania, zabiegi, operacje, jak również zakup leków, urządzeń (m.in. pompy do podawania chemioterapii czy insulinowe), kosztów przejazdów i pobytu w placówkach leczniczych dla dzieciaków, które wymagają długotrwałej terapii i rehabilitacji.

Jak widzicie, cel jest wyjątkowo szczytny. Nie ma co długo się zastanawiać. Czas ruszać do sklepu na poszukiwania Waszego ulubieńca w specjalnej odsłonie :)  Nie tylko będziecie mogli cieszyć się moim towarzystwem, ale też będziecie czuć ogromną radość na myśl, że pomogliście małym, dzielnym pacjentom. Wyobraźcie sobie uśmiech na ich twarzach oraz szczęście ich bliskich. To gra zdecydowanie warta świeczki!

Kochani, zachęcam do otwierania serc i portfeli. Pakujcie do koszyka jak najwięcej słoików. Na pewno się nie zmarnują. W końcu zbliżają się święta i będę Wam niezbędny w kuchni. Poza tym to czas wyjątkowo sprzyjający obdarowywaniu innych.

Jestem przekonany, że mnie nie zawiedziecie. Wielokrotnie już udowodniliście, że mogę na Was liczyć. Przecież to nie pierwsza akcja, w której bierzemy razem udział. Wcześniej wspieraliśmy jako sponsor, m.in. Qlinarną Majówkę, z której dochód był przeznaczony na terapię małej Mai oraz akcję „Kilometry Dobra”, podczas której zbierane były środki na leczenie i zakup sprzętu medycznego oraz rehabilitacyjnego dla chorych dzieci. Zawsze dzielnie nam pomagaliście :) Jesteście najlepsi, dlatego wierzę, że i tym razem będziecie niezastąpieni.

Do zobaczenia w sklepach! Wasz Kętrzyniak

poniedziałek, 31 października 2016

Kętrzyniak i wielkie Spotkanie Mam

Witajcie Kochani! Nie ma jak u mamy – wiadomo! A jeśli jeszcze tych Mam znajdzie się w jednym miejscu kilkanaście… Do tego kreatywnych, żywiołowych i utalentowanych. Próbujecie sobie to wyobrazić? 

Otóż zapewniam, że jest jeszcze lepiej! Skąd to wiem? Miałem bowiem zaszczyt, a przede wszystkim ogromną przyjemność znaleźć się w takim gronie. Brałem udział w Kulinarnym Spotkaniu Mam, które odbyło się w malowniczym Pawłowie.

Jego organizatorkami były autorki bloga „Po pierwsze Matka po drugie też Kobieta” (koniecznie na niego zajrzyjcie w wolnej chwili http://popierwszematka.blogspot.com/2016/10/kulinarne-wariacje-mam-w-przyjaznej.html).

Co tam się działo. Fantastyczne, roześmiane, kreatywne i co najważniejsze: gotujące z ogromnym wyczuciem i uczuciem Panie przygotowywały kulinarne cuda :) Dzielnie ich wspierałem, przyrządzając pyszne sałatki, przekąski i zapiekanki. Oczywiście musiały też pojawić się jajeczka ;)

Niektóre uczestniczki były tak zachwycone mną w roli pomocnika, że później zabrały mnie do domu, gdzie wspólnie tworzyliśmy smakowite kanapeczki.

Piernik, który też nie mógł przegapić takiej okazji, brylował w tłumie, eksponując swoje najsłodsze oblicze. Dwoił się i troił, żeby sprostać wymaganiom cudownych Mam. Występował w tak wielu formach, że chwilami aż nie mogłem go poznać. Ale zdecydowanie dał radę. Bo w końcu kto, jak nie zaprawiony w gorących bojach Piernik? ;)

Nasza Babka próbowała wieść prym w tym kolorowym i radosnym tłumie. Całkiem nieźle sobie radziła. Przyznaję, że chwilami była prawdziwą gwiazdą tego spotkania.

Wokół panowała niepowtarzalna atmosfera. Biegały dzieci, które nie tylko delektowały się efektami spotkania, ale także dzielnie pomagały w kuchennej krzątaninie. Dały też prawdziwy popis umiejętności artystycznych: pięknie dekorowały wszystkie potrawy.

Myślę, że jeszcze długo będę wspomniał te wyjątkowe kulinarne warsztaty. Uczta była taka, że place lizać. A przy okazji zawiązały się niesamowite przyjaźnie. Przecież nic nie zbliża tak jak wspólne siekanie, krojenie, przyprawianie, a przede wszystkim towarzysząca tym czynnościom rozmowa.

Efekt? Powstało kilkadziesiąt unikalnych przepisów, z których zamierzamy korzystać w Kętrzynie. A osobiście nie mogę się doczekać kolejnej takiej wyprawy z Mamami. Zobaczcie ich dzieła :) Wasz Kętrzyniak





środa, 28 września 2016

Radosne gotowanie z Kętrzyniakiem

Spokojnie, zgodnie z przepisem, dbając o porządek wokół. Chaotycznie, bez planu, spontanicznie łącząc smaki. Obojętnie, jaki styl gotowania preferujecie, zawsze chętnie Wam pomogę :)

Witajcie Kochani! Jak świat światem istnieją różne style gotowania. Niektórzy podchodzą do tego bardzo poważnie. Dbają o każdy szczegół, pieczołowicie przygotowują się zanim wejdą do kuchni. Otwierają książkę z przepisem, ewentualnie wyszukują go w internecie. Dokładnie czytają wszystkie składniki, odmierzają proporcje, sprawdzają co do grama, analizują podane instrukcje i sztywno się ich trzymają.

Dbają również o porządek wokół. Myją na bieżąco wszystkie miski, sztućce, talerze, usuwają i (co bardzo się chwali) segregują odpadki. Potem nastawiają zegarek i gotują, pieczą czy smażą dokładnie co do minutki.

Następnie starannie przygotowują odpowiednią zastawę, ozdabiają stół i spokojnie czekają na rodzinę czy gości.

Są też osoby, które praktykują zupełnie odmienne podejście. Wbiegają do kuchni bez specjalnego planu. Sprawdzają, co mają w lodówce i myślą, co można by z tego upichcić. Spontanicznie wymyślają autorską recepturę, łączą różne produkty i przyprawy. Ciągle coś zmieniają, dodają, mieszają i wcale nie przejmują się tym, czy efekt będzie perfekcyjny i doskonały.

Wszystkie zbędne naczynia wrzucają do zlewu, zakładając, że właśnie jest czas na przyjemności, a obowiązki czyli zmywanie mogą chwilę poczekać. Jeszcze nie zdążą dokończyć swojego dzieła, kiedy rozlega się dzwonek do drzwi. Zapraszają swoich przyjaciół, dumnie chwaląc się powstałym pobojowiskiem. Pokazują, jak bardzo się napracowali, aby godnie i smacznie ich przyjąć.

Jestem ciekawy, jak to wygląda w Waszym wydaniu. Bez względu na to, którą opcję wskażecie, pamiętajcie o jednym. Każda metoda jest dobra, jeśli tylko prowadzi do pysznego celu :) Najważniejszym składnikiem każdej udanej potrawy jest radość, z tego co się robi i pasja. Wtedy wychodzą najlepsze kulinarne dzieła. Jestem przekonany, że moje słowa potwierdzi każdy kucharz.

Obojętnie, jaki styl preferujecie, gwarantuję, że zawsze Wam pomogę. Niezmiennie jestem do Waszej dyspozycji i liczę na zaproszenie do Waszego domu. Jestem przekonany, że czeka nas wspaniała uczta, która zadowoli największych smakoszy. A brudne naczynia…. Osobiście uważam, że mogą chwilę poczekać :) Wasz Kętrzyniak 




piątek, 26 sierpnia 2016

Kętrzyniak i niespodzianka dla Paranienormalnych

Ostatnio miałem wielką przyjemność poznać chłopaków z popularnego kabaretu. Okazało się, że są moimi wielkimi fanami. Postanowiłem im się odwdzięczyć za komplementy i ciepłe słowa. Przygotowałem dla nich małą atrakcję… 

Witajcie Kochani. Nie uwierzycie, co mi się przydarzyło. Jak wiecie, uwielbiam wszystkich swoich Fanów. Bardzo się cieszę, jak do mnie piszecie, jak komentujecie moje opowieści. Ostatnio jednak o tym, że ktoś jest moim wielkim miłośnikiem dowiedziałem się z… mediów. I to nie byle kto, ale chłopaki z kabaretu Paranienormalni.

Wszystko zaczęło się od wywiadu, jakiego udzielili „Gazecie w Kętrzynie” przed Kętrzyńskim Wieczorem Kabaretowym. - Zapamiętujemy miejsca w których fani zamieniają się w „krejzoli” i razem z nami tworzą show. I tak właśnie jest w Kętrzynie. Ale to miasto jest nam bliskie jeszcze z innego powodu. Michał od zawsze jest największym fanem majonezu kętrzyńskiego. Tak w ogóle to jest znawcą majonezu światowego formatu - z zamkniętymi oczami rozpoznaje różnice między majonezami z różnych regionów. Kiedyś nawet poddał się specjalnemu testowi w programie tv i wyszedł obronną ręką. A kętrzyński lubi najbardziej – mówili dziennikarzom.

Z radości aż mi się zakręciło w słoiku. Uznałem, że powinienem jakoś odwdzięczyć się za te słowa. Postanowiłem zaskoczyć chłopaków i zrobiłem im niespodziankę. Podczas gali na scenę nagle wkroczył przedstawiciel naszej firmy i wręczył Paranienormalnym zestawy naszych produktów. Szkoda, że nie widzieliście ich min :)


Ja też tam byłem. Przyjęli mnie jak wielką gwiazdę i nawet nosili mnie na rękach. Przyznaję, że nie spodziewałem się aż takiego entuzjazmu. Wyobraźcie sobie, że ci wspaniali artyści padli przede mną na kolana. Do teraz nie mogę otrząsnąć się z wrażenia. Publiczność zgotowała nam ogromny aplauz. Zresztą, co będę opowiadać. Zobaczcie na zdjęciach.

A ja mogę tylko powtórzyć za klasykiem kina: „Tak sobie myślę, że to początek pięknej przyjaźni”. Wasz Kętrzyniak


czwartek, 28 lipca 2016

Kętrzyniak i regionalne smaki

Dzyndzałki, kartacze, krupniok, ruchanki, kluchy na łachu – lato to idealny moment, by wyruszyć na tradycyjne, kulinarne szlaki. 

Witajcie Kochani! Wakacje to świetny czas na podróżowanie. Zachęcam szczególnie, aby lepiej poznawać zakamarki naszego pięknego kraju. Często bowiem zapominamy, jak cudowne rzeczy mamy pod samym nosem.

Polecam, aby zwiedzać nie tylko pod kątem zabytków, ale przede wszystkim regionalnej kuchni. Ja już tego próbowałem i jestem szczerze zachwycony. Nawet nie wiecie, ile niesamowitych smaków można spotkać w każdym województwie.

Zacznę chociażby od mojego rodzinnego. Przyznajcie się, czy znacie np. taką warmińsko-mazurską potrawę jak dzyndzałki? Nie? To przecież nic innego jak pierożki z nadzieniem z wołowiny, boczku i cebuli. Palce lizać!



No a może próbowaliście zupę dziadowską? Brzmi zabawnie, ale jest po prostu przepyszna. Zakochają się w niej wszyscy, którzy lubią najeść się do syta. Gotuje się ją na…smalcu. Do tego zagęszcza się ją solidną porcją mięsa i kartofli. Po takiej uczcie będziecie jeszcze dwa dni czuć się pełni i szczęśliwi.

Zajadaliście kiedyś kartacze czy cepeliny? Jeśli nie, to wiele macie do nadrobienia. Mają charakterystyczny kształt elipsy. Ich nadzieniem jest dobrze przyprawione mięso mielone, a czasem grzyby lub kapusta kiszona. Są tak okazałe, że trzeba mieć dużo zacięcia, aby wciągnąć je od razu w całości.

Skoro degustacja w krainie Tysiąca Jezior i kapliczek już za nami, ruszamy na Śląsk (hmmm… niestety, nie wiem, jak powiedzieć to w tamtejszej pięknej gwarze). Tu czekają na nas kolejne pyszności. Rolady z kluskami i modrą kapustą…. Stwierdzić, że to zestaw znakomity to wciąż za mało. Co powiedziecie na krupniok? Jeśli myślicie, że ma to coś wspólnego z popularną zupą (krupnik), to nie możecie mylić się bardziej. Ta propozycja odrobinę przypomina kaszankę, z tym że z dodatkiem płucek, wątróbki i skórek wieprzowych. Nie bójcie się: ten specjał na pewno podbije Wasze podniebienia. Na deser proponuję oblaty, czyli wafle najczęściej o smaku waniliowym.

Ruszamy dalej do Wielkopolski na szare kluchy robione z ziemniaków. Może wolicie kluchy na łachu? To zniewalające pyzy drożdżowe przygotowywane na parze, które czasem są też określane mianem pampuchów. Dla każdego coś miłego, dlatego można je serwować na słodko lub słono.

Pora na Kaszuby, gdzie już czekają na nas ruchanki. Spokojnie, to nic zdrożnego tylko owalne placuszki z jabłkiem i posypane cukrem pudrem. Odważnym powinna przypaść do gustu czernina: zupa z kaczej krwi z dodatkiem cukru i octu. Kiedyś podawano ją namolnym kawalerom, aby pokazać, że nie są mile widziani. Dziś to prawdziwy rarytas!

A może krótki wypad do stolicy na flaki po warszawsku? Ich tajemnym składnikiem jest włoszczyzna, którą przed dodaniem podsmaża się razem z cebulką. Żeby uzyskać pełnie smaków i aromatów, danie trzeba powolutku gotować. Nawet przez kilka godzin. Ale na to, co dobre, warto czekać. Zachęcam też do spróbowania tutejszego śledzika ze szczypiorkiem, pomidorami i szczyptą papryki.

Jesteście już trochę zmęczeni? Dobrze, dam Wam odrobinę odetchnąć. W końcu przed nami jeszcze trochę wakacji. Zdążymy wszystkiego posmakować. I pamiętajcie: regionalny majonez poleca regionalne potrawy i produkty. Pysznego wypoczynku! Wasz Kętrzyniak


poniedziałek, 4 lipca 2016

Kętrzyniak na The BBQ Festival!

Nie ma lepszego grillowania niż takie z naszą kętrzyńską ekipą :) Podczas BBQ Festival w Mrągowie będziemy kibicować kulinarnym zmaganiom. A kto okaże się najlepszy, otrzyma od nas nagrodę. Koniecznie musicie być z nami! 

Witajcie Kochani! Ostatnio pisałem o tym, jak wielką sztuką jest grillowanie. Teraz będziecie mieli okazję osobiście się o tym przekonać.

Lato w pełni, pogoda zachwyca, dlatego uznałem, że czas ruszyć się z miejsca i wrzucić coś na ruszt ;) Postanowiłem, że sobotę 9 lipca spędzę w mieście, do którego według piosenki, prowadzą wszystkie drogi. Jeszcze nie wiecie, o jaką przepiękną mazurską miejscowość mi chodzi?

Oczywiście o Mrągowo. Tam też w Miasteczku Westernowym Mrongoville odbędzie się wyjątkowo zaciekły pojedynek. Jednak nie obawiajcie się: nikt nie będzie strzelać ;) Podczas The BBQ Festival popis swoich mistrzowskich umiejętności dadzą kucharze, a konkretnie pełni pasji amatorzy. Zapowiada się smakowicie.


Rywalizacja odbędzie się aż w trzech konkurencjach, które stawiają przed uczestnikami coraz to nowe wyzwania. W pierwszej i drugiej rundzie będą mieli aż godzinę na przygotowanie swoich potraw. W trzeciej, jednocześnie finałowej już tylko 40 min. Dobrze się zapowiada, prawda?

Na tym nie koniec utrudnień. Na każdym z etapów będą mieli coraz mniej składników do wykorzystania. Zaczynają od pięciu, a kończą na trzech. Zadanie wymaga zatem nie tylko umiejętności, ale również ogromnej kreatywności. W końcu nie od dziś wiadomo, że prawdziwy kucharz to taki, który w mgnieniu oka potrafi przygotować coś praktycznie z niczego :)

Na najlepszych czekają upominki, w tym nasze firmowe zestawy! Nikt nie może liczyć na taryfę ulgową. Jury nie będzie bowiem wiedziało, czyje dania ocenia. Sędziowie będą trzymać się z dala od stanowisk, a następnie otrzymają talerze oznaczone specjalnym kodem. Zabawę poprowadzi Łukasz Budzik znany czwartej edycji popularnego telewizyjnego programu z Top Chef. Będzie się działo!

Nie martwcie się jednak. Nie będziecie jedynie kibicować, ale również smakować. Tak, tak: przewidziana jest degustacja wszystkich tych kulinarnych cudeniek. Specjaliści podpowiedzą Wam też, jak właściwie grillować, tzn. jakich błędów unikać, a także jakie triki warto stosować, aby wydobyć pełnię smaków i aromatów.

W programie są też atrakcje dodatkowe, m.in. pokaz tresury koni, nauka tańca country i mechaniczny byk rodeo.

Zapowiada się pyszna zabawa! Koniecznie musicie być z nami. Do zobaczenia. Wasz Kętrzyniak

The BBQ Festival, Miasteczko Westernowe Mrongoville, sob. 9 lipca godz. 11:00, wstęp wolny

czwartek, 23 czerwca 2016

Grillowanie z Kętrzyniakiem w Kardamonie

Chcecie przekonać się, jakie pyszności potrafimy dla Was wyczarować wspólnie z Musztardą i kucharskimi Mistrzami? Koniecznie wpadnijcie do Kardamonu na wielkie grillowanie. 

To nie jest zwykłe gotowanie, przyrządzanie, smażenie, pieczenie… Czas spojrzeć prawdzie w oczy: grillowanie to jest sztuka! Wymaga wielkiego skupienia, odpowiedniej wiedzy, właściwego przygotowania, perfekcji, a przede wszystkim prawdziwej pasji.

Nie wystarczy wrzucić na ruszt kawałka mięsa i liczyć na to, że samo się zrobi, że bez wysiłku wszystkich zachwyci, a my w tym czasie będziemy spokojnie wylegiwać się na leżaczku, czekając na efekty. Nie, nie, nie!

Dzieło wymaga czasu. Najpierw nasz przysmak trzeba porządnie zamarynować, tak aby przyprawy dokładnie przeniknęły do każdego zakamarka. Do tego trzeba skomponować mieszankę idealną, która nada ostrości albo wprost przeciwnie: podbije podniebienia łagodnym smakiem. Należy też zadbać o to, aby nasze mięso stało się miękkie, delikatne.

Myślicie, że to już koniec obowiązków? Nic z tego. Najważniejsze dopiero się zaczyna. Teraz trzeba zadbać o to, aby nasze danie spędziło na grillu odpowiednią ilość czasu: ani minuty za krótko, ani sekundy za długo. Żeby nie było za bardzo przesmażone lub co gorsza surowe! Dlatego trzeba wykazać się niezwykłą czujnością i znajomością tematu. I dopiero wtedy można nakładać potrawę na talerz.

Trudniejsze niż się wydaje, prawda? Całe szczęście razem z Musztardą mieliśmy okazję poznać prawdziwych Mistrzów w tej dziedzinie. To kucharze z Restauracji Kardamon w naszym rodzinnym Kętrzynie (Pl. Marszałka Józefa Piłsudskiego 1). Uznali, że nadajemy się na ich pomocników i zaprosili nas na wspólne cykliczne grillowanie. W piątki i w soboty przy sprzyjającej pogodzie od godz. 18 serwujemy Wam same pyszności.


Specjalnie opracowane na tę okazję menu wyróżnia się niepowtarzalnymi smakami i aromatami świeżych ziół. Jego sekretem są marynaty i sosy, które zapewnią Wam niebiańskie doznania. Na samą myśl cieknie mi ślinka. Zapewniam, że jak spróbujecie, odbierze Wam mowę, a każdy kęs będzie przybliżał Was do Krainy Szczęśliwości ;)

Przekonajcie się, jakie ogromne mamy talenty i koniecznie wpadnijcie na ucztę. Terminy kolejnych pysznych spotkań znajdziecie a Facebooku https://web.facebook.com/Restauracja-Kardamon-424219854342940/?fref=ts. Wasz Kętrzyniak